Drugie życie trendu: jest miejsce na pastele, czerń i biel lub baskinkę w 2013?

PHOTL.COM
PHOTL.COM

Wertując strony „elektronicznego magazynu modowego”, jakim jest Internet, natrafiłam jakiś czas temu na pastele. Myślę – coś tu nie gra. Hit sezonu wiosna/lato 2012 ma być znów hitem nadchodzącego? Czemu nie! Sprawdził się rok temu, dlaczego nie ma sprawdzić się także teraz?

Mięta zawładnęła moim sercem, pudrowy róż każdej kobiecie dodaje uroku, a pastelowy odcień cytryny jest taki… energetyzujący. Osobiście jestem na tak. Zresztą, jak doskonale wiadomo, moda lubi zataczać swoje koła. To, co kreuje się w danym sezonie jest jedynie powtórzeniem, czasem w nieco unowocześnionej formie, tego, co już było. Ale co ważne – tego, co się przede wszystkim sprawdziło.

Weźmy na przykład czerń i biel. Wszystkie portale modowe ogłosiły tę parę niezaprzeczalnym hitem zanim jeszcze zaczęliśmy po cichu marzyć o ciepłych promieniach wiosennego słońca. Generalnie rzecz biorąc trend czerni i bieli, odwiecznego kontrastu, nie powinien być według mnie w ogóle uznawany za trend. To jest podstawa, niedościgniona, uniwersalna, ponadczasowa baza wyjściowa dla wielu (pięknych) stylizacji. Posiadanie w swojej szafie kilku klasycznych rzeczy w tych dwóch barwach, to jakby niepisana zasada takiego naszego kodeksu stylu. Która z nas nie ma swojej szafie „małej czarnej”? Zasada: sięgajmy po to, co sprawdzone jest zatem strzałem w modową dziesiątkę i wcale nie wyklucza bycia oryginalnym. Nie trzeba od stóp do głów ubierać się na czarno, choć i takie połączenie, umiejętnie rozegrane może być stylistycznym majstersztykiem. Czarne lub białe ubrania to doskonała baza, podkreślenie i uzupełnienie naszych stylizacji, doskonale łączy się z niemal wszystkim, a co za tym idzie – sprawdza się w każdej sytuacji i nigdy nie zawodzi. A skoro w tym sezonie ma być na piedestale… jak dla mnie modowy strzał w 10-tkę.

Kolejnym trendem powracającym wartym uwagi jest ultrakobieca baskinka. Genialne rozwiązanie dla choroby XXI w. – przeraźliwej chudości. Baskinka podkreśla kształty tych kobiet, które zostały obdarzone cudownymi biodrami, a także nadaje optycznie krągłości tym troszkę szczuplejszym. Jest to także pewnego rodzaju zbawienie dla kobiet o typie figury tzw. jabłka – brak wyraźnie zarysowanej talii, mała pupa, szczupłe nogi oraz dla szczupłych, wręcz chłopięcych papryk. Baskinka sprawia, że na kilka chwil możemy mieć talię. I jak tu jej nie kochać?

Podsumowując: moda to jedynie stan przejściowy – styl pozostaje na zawsze. Dbajmy więc o swój styl, nie podążajmy ślepo za modą. Moda to zdradliwa rzeka – warto jednak czasem popłynąć pod prąd.

Nadesłano przez: Lena Gaik




Komentarze