Pomnik smutnych czasów pierwszej wojny światowej

Pomnik smutnych czasów pierwszej wojny światowej

Dzisiaj nie będzie, jak co miesiąc, tematu związanego z Dolnym Śląskiem. Przenosimy się do dawnej Galicji, a dokładniej w przepiękny Beskid Niski. Małopolska posiada wiele słynnych zabytków i znane miasta. Natomiast są też takie mniej znane, które naprawdę warto odwiedzić.

Wysowa – miasto uzdrowiskowe, gdzie życie toczy się spokojnym rytmem. Wie to każdy, kto odwiedził je jako kuracjusz. Opinia, że nie ma tu co robić, jest jednak błędna, zwłaszcza w okresie letnim. Okolice Wysowej obfitują w różnego rodzaju atrakcje oraz wiele szlaków do miejsc, w których znajdziemy pozostałości z czasów pierwszej wojny światowej.

Jednym z nich jest Rotunda – to nazwa zarówno góry, jak i cmentarza. Prowadzi tu trasa m.in. z Wysowej (dla średnio zaawansowanych turystów). Po dotarciu do Koziego Żebra schodzimy do studenckiej bazy namiotowej, a następnie zdobywamy górę o nazwie Rotunda (776 m n.p.m.). Jesteśmy w Górach Hańczowskich. Mniej wprawnym turystom proponuję podjechać samochodem do bazy studenckiej w Regetowie i stamtąd wybrać się na spacer. Po zdobyciu szczytu na jego wierzchołku ukazuje się naszym oczom jeden z najpiękniejszych cmentarzy wojennych z czasów pierwszej wojny światowej w Małopolsce i nie tylko, który swoją nazwę wziął od góry. Projektował go nie byle kto, bo sam Dusan Jurkovic, Słowak, jeden z najwybitniejszych architektów tamtych czasów, projektant m.in. słynnych czeskich uzdrowisk. W okresie wojny mianowano go kierownikiem, projektantem i nadzorcą budowy cmentarzy wojennych w Okręgu Żmigrodzkim, w którym powstało ich aż trzydzieści jeden. Postać Jurkovicza stała się słynna w środowisku artystycznym skupionym w Oddziale Grobownictwa Wojennego, który został stworzony decyzją władz austriackich. Zachwyt i podziw budziły wszystkie jego projekty cmentarzy z okresu wielkiej wojny.

Rotunda to przepiękny cmentarz, na którym spoczywa czterdziestu dwóch żołnierzy pochodzenia austro-węgierskiego oraz dwunastu rosyjskiego. Przed wejściem na nekropolię witają nas przepiękne wieże pokryte gontem. Na szczycie każdej z nich umieszczony był potężny, drewniany krzyż, nakryty dodatkowo półokrągłymi daszkami, które były przymocowane do ramion krzyża. Dawniej cmentarz był widziany z daleka. Niestety, obecnie teren jest zarośnięty, ale przechodzi renowację i wraca do swojego piękna z czasów Jurkovicza. Pomagają w tym Austriacy oraz Węgrzy. Będąc w tym miejscu, warto też spojrzeć na mogiły i pomodlić się za tych młodych chłopców, którzy tam zginęli i zostali pochowani. Polegli za nie swoją wojnę, a konflikt wywołany przez rządzących. Weźmy sobie to do serca.

Nadesłano: Dariusz Strzoda




Komentarze