W cieniu klasztornych wież. Tajemnice Lubiąża

fot. D. Strzoda
W Lubiążu znajduje się największy W Polsce i jeden z największych w Europie zespół klasztorny fot. D. Strzoda

Podróżując po Europie, podziwiamy i zachwycamy się zabytkami poszczególnych państw, często nie zdając sobie sprawy, że całkiem niedaleko są jeszcze miejsca nie do końca odkryte, które posiadają swoje tajemnice. Takim miejscem jest klasztor w Lubiążu na Dolnym Śląsku.

Lubiąż słynie z tego, że znajduje się tam największy zespół klasztorny w Polsce oraz jeden z największych w Europie. Należał on do zakonu cystersów, których sprowadził na Śląsk w drugiej połowie XII w. książę Bolesław Wysoki. Historia klasztoru i miejsca, w którym przebywali zakonnicy, jest bardzo ciekawa. My natomiast przeniesiemy się w czasie do lat wojennych XX w.

Klasztor oraz jego obiekty do dzisiaj skrywają swoje tajemnice dotyczące tego, jaką rolę odegrały podczas II wojny światowej. Wiadomo, że tereny Dolnego Śląska uważano za bezpieczne, nie docierały tutaj samoloty aliantów. Na początku marca 1943 r. w wyniku bombardowania została zniszczona część znanych niemieckich zakładów Telefunkena. Szybko więc pomyślano o przeprowadzce fabryki wraz z zespołem roboczym Roterdam ds. zbudowania nowego systemu radarowego, działającego na falach centymetrowych, wraz z dotychczasową dokumentacją na Dolny Śląsk. Wybrano część zespołu klasztornego w Lubiążu, gdzie w owym czasie mieścił się szpital oraz sanatorium dla żołnierzy niemieckich. Firma Telefunken potrzebowała miejsca i zakwaterowania dla 800-osobowej załogi, całością kierował dr Leo Brandt. To właśnie w Lubiążu pracowano nad nowym systemem radarowym wykorzystującym wysokie prądy oraz częstotliwości. Z opowiadań świadków wynika, że często przelatywały tu samoloty z lotniska w Legnicy, które wyposażone były w radary zewnętrzne. Pewnie za pomocą tych samolotów wykonywano kalibracje i testy techniczne radarów. Zagadką pozostaje, czy Niemcom udało się tutaj, na miejscu, wyprodukować radar nowej generacji. Pewne jest natomiast to, że naukowcy pracujący w Lubiążu przeszli po kapitulacji Niemiec na stronę aliantów, a mieli doświadczenie w pracy nad stworzeniem detektorów krzemowych. Wiemy też na pewno, że przed nadejściem Rosjan, Niemcy ewakuowali się do Bad Blankenburg w Turyngii.

Warto dziś zajrzeć do ogromnego klasztoru, odrestaurowanego z ogromnym mozołem, ze wspaniałymi salami, korytarzami i ogrodem, w którym rosną piękne platany. Kiedyś był jednym z najpiękniejszych w Europie.

Przed zwiedzaniem warto też zajrzeć do czasopisma „Odkrywca” nr 1/2017 oraz 3/2017, skąd zaczerpnąłem niektórych informacji.

Nadesłano: Dariusz Strzoda




Komentarze