Wielka podróż za miedzę. Zalew w tarapatach

FOT. ARTUR KORNEL WÓJCIK
FOT. ARTUR KORNEL WÓJCIK

Wybudowany w latach erectile dysfunction viagra or cialis 60. poprzedniego stulecia Zalew Przeczycko-Siewierski to popularne miejsce wypoczynku mieszkańców Śląska i Zagłębia. Jak popularne? Wystarczy udać się do Boguchwałowic w okolice kempingu.

Jest tu trochę jak nad Bałtykiem. Kemping, a właściwie dość spartańskie pole namiotowe, tętni życiem całą dobę: dzieci grają w piłkę, młodzież popija piwo, starsi wczasowicze opalają się na leżakach. Obok pola liczne knajpki zachęcają do skosztowania „świeżo wyłowionej ryby” (dalej ktoś się na to nabiera) i skorzystania z mało wybrednych rozrywek – wszechobecne automaty do gier robią furorę nad każdym zbiornikiem wodnym w Polsce. Gdzieniegdzie leci nieśmiertelne disco polo, więc i alkohol leje się strumieniami. Sezon jak sezon, co rok taki sam. Jeżeli turysta sildenafil tablet nie oczekuje cialis viagra vergleich elegancji cialis and canada i jest w stanie zaakceptować skarpety do sandałów, to może nawet uznać, że w Boguchwałowicach jest całkiem przyjemnie i swojsko.

Znajdujący się na obrzeżach Zagłębia Zalew Przeczycko-Siewierski to jeden ze zbiorników tworzących tzw. Pojezierze Dąbrowskie, znane głównie z „jeziora” Pogoria III. O ile Pogorię lubią wszyscy, Zalew Przeczycko-Siewierski zawsze stanowił jej cichszą i spokojniejszą alternatywę, znajduje się bowiem na uboczu, zgodnie z nazwą pomiędzy Siewierzem a Przeczycami. Umiejscowione nad zalewem kempingi, ośrodki wczasowe i prywatne kwatery zachęcają więc mieszkańców Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, aby zostali tu przynajmniej na kilka nocy. Niestety w tym roku niski poziom wody stanowi dla osób zaangażowanych w lokalną turystykę nie lada problem. – generic sildenafil citrate Widzi pan – stały bywalec Boguchwałowic pokazuje mi jego skalę – tu, gdzie stoimy, była jeszcze dwa lata temu woda. A tam była wyspa. Teraz na tę wyspę można przejść po suchym dnie. Jezioro znika na naszych oczach.

Faktycznie, gdy spojrzymy na mapę, Zalew Przeczycko-Siewierski jest dużo większy niż w rzeczywistości, powinien np. docierać do południowo-wschodnich granic Siewierza. A tam wszędzie znajduję szuwary. Wiele plaż jest zatem porzuconych i zamiast opalających się wczasowiczów łatwo dziś spotkać dzikie wysypiska śmieci. Upadek zaczął się ponoć w zeszłym roku podczas suszy, kiedy to poziom wody w zalewie obniżył się o ok. 2,5 m.

Wysychanie jeziora to jednak paradoksalnie dobra wiadomość. Niski poziom wody jest konieczny, aby po raz pierwszy w historii przeprowadzić kompleksowy remont urządzeń związanych z funkcjonowaniem zbiornika. Modernizacji wymaga m.in. zapora na Przemszy. Jeżeli remonty zostaną ukończone zgodnie z planem, woda zacznie wracać w 2017 r. Póki co wesoło jednak nie jest. Wystarczy wejść na internetowe fora, aby dowiedzieć się, że obecnie wody jest „za mało, aby się porządnie wykąpać”. Ze względu na mielizny trudno też pływać kajakiem czy rowerem wodnym. Poza tym „śmierdzi i nie ma tylu ryb, co kiedyś”.

Okoliczne gminy, podobnie jak ryby, też popadły w apatię. Infrastruktura turystyczno-rekreacyjna z roku na rok popada w większą ruinę, zaś ośrodki wczasowe coraz częściej stoją puste. Wystarczy przejść się wokół jeziora, aby poczuć prawdziwie postapokaliptyczny klimat jak z powieści Dmitrija Głuchowskiego. Na terenie martwych ośrodków znajdują się czasem żywe enklawy. Tam właśnie ostatni wczasowicze, którzy cudem przeżyli postępującą zagładę jeziora, próbują spędzić jako takie wakacje. Nie jest to jednak łatwe. Nieczynne puby, bufety i stanice wędkarskie przypominają ciągle o niedawnym końcu świata. Cóż, czyste postapo.

Tylko w Boguchwałowicach życie toczy się bez zmian. Kemping dalej pełen jest namiotów i mieszkalnych przyczep, wczasowicze piją piwo, zaś disco polo wesoło przygrywa. W Boguchwałowicach wiedzą, że to tylko przejściowe problemy, a jezioro przecież całkiem nie wyschnie.

Autor zaprasza także na swoją stronę internetową niktniewola.wordpress.com.





Komentarze