Z Arkadym Fiedlerem przez Afrykę

fot. PoDrodze Afryka

Arkady Fiedler, wnuk słynnego prozaika i podróżnika, dwa miesiące temu gościł w Szybie Bończyk, gdzie opowiedział o swojej wyprawie Maluchem po Afryce. Nam też udało się z nim pomówić. Publikujemy rozmowę jako inspirację do wakacyjnych podróży.

Bogumil Stoksik: Skąd pomysł na podróżowanie Maluchem po świecie?

Arkady Fiedler: Pomysł, żeby Maluchem przemierzać Afrykę, wziął się z połączenia kilku czynników. Afryka to moje marzenie od czasów dzieciństwa. Na pewno wpływ miała na mnie postać mojego dziadka i jego muzeum, w którym się praktycznie wychowałem. Później była pasja jeżdżenia samochodem po świecie. Do Malucha zawsze miałem spory sentyment, bo był to mój pierwszy samochód, na Maluchu zrobiłem też prawo jazdy. Kilka lat temu kupiłem Malucha, żeby objechać granice Polski. Wtedy odkryłem to auto na nowo. Małym Fiatem zupełnie inaczej poznaje się świat. Postanowiłem połączyć te rzeczy i tak powstał pomysł podróży przez Afrykę.

W wielu miejscach Afryki jest dziś niespokojnie. Cała podróż przebiegła bezpiecznie?

Byłem przygotowany na wiele różnych ewentualności, zakładałem między innymi, że zagrożenie mogą stanowić ludzie, ale sytuacji, w których nie czułbym się pewnie, na szczęście nie było. Byłem zaskoczony, że wszystko przebiegło praktycznie bez problemów. Na początku tylko zatrzymała nas egipska biurokracja. Proces wyciągnięcia samochodu z portu trwał dwa tygodnie. Egipcjanie wynajdowali co rusz jakieś problemy, które zatrzymywały ekspedycję. Rozwiązanie wszystkich trudności oczywiście kosztowało sporo pieniędzy. Problemem był na przykład dron z kamerą znaleziony przez celników, który według Egipcjan był urządzeniem szpiegowskim.

Towarzyszyła ci kamera. W jakim celu?

„PoDrodze Afryka” to projekt filmowo-podróżniczy. Jednym z celów ekspedycji jest powstanie filmu przygodowo-dokumentalnego z Maluchem w roli głównej. Mam nadzieję, że film zostanie ukończony jeszcze w tym roku. Jest to produkcja niezależna, mogę nawet powiedzieć, że moja autorska. Plan jest taki, aby powstała wersja kinowa, krótsza i wersja rozszerzona, sześć, może siedem odcinków do dystrybucji telewizyjnej.

Z podróżnikami jest zazwyczaj tak, że nie mogą usiedzieć na miejscu. Planujesz kolejne wyprawy?

Powstaje plan kolejnego, trzeciego projektu z cyklu „PoDrodze” – „PoDrodze Ameryki” – przejechania Małym Fiatem z Alaski do Patagonii. Na razie jestem w fazie bardzo wczesnej, powstaje zarys wyprawy. Mam nadzieję, że uda się wyruszyć w tę podróż w przyszłym roku.

Twój dziadek podróżował po miejscach jeszcze nie do końca odkrytych. Dziś chyba można być podróżnikiem, ale ciężko coś nowego odkryć. Warto podróżować?

Podróże są w dzisiejszych czasach bardzo subiektywne. Wszystko już praktycznie zostało odkryte, więc każdy kto jeździ, odkrywa właściwie świat dla siebie, subiektywnie i taka też była moja podróż, była ona spełnieniem mojego osobistego afrykańskiego marzenia. Mimo to lubię się dzielić tym, co odkrywam, dlatego podjąłem wysiłek wyprodukowania filmu, a ponadto jeżdżę sporo po Polsce, opowiadając o swoich przygodach i cieszę się, jeżeli to przedsięwzięcie zostało zauważone. Bardzo cieszę się też, gdy mogę młodych inspirować do myślenia o świecie i być może do ruszenia kiedyś do dalekich krain.





Komentarze