Diamentowa rocznica

FOT. media.daimler.com
FOT. media.daimler.com

Każdy kraj ma swoje święta narodowe jak uzyskanie niepodległości czy święto konstytucji. W motoryzacji jest podobnie – za jej początek można uznać datę 3 lipca 1886 r., wtedy właśnie został zaprezentowany pierwszy spalinowy automobil o zapłonie elektrycznym, czyli Benz Patent-Motorwagen Nummer 1. Konstytucja to 27 września 1908 r., kiedy wprowadzono seryjną produkcję Forda T. Bywają również daty przewrotów, takim dniem był 6 lutego 1954r.

W tym roku, czyli 60 lat temu, Mercedes-Benz zaprezentował model 300 SL. Producent ze Stuttgartu mimo problemów finansowych chciał stworzyć samochód, który powali cały świat na kolana. Oczywiście mu się to udało. Niemcy nie mieli zbyt wiele pieniędzy na rozwój – gdy u konkurencji mieli już hamulce tarczowe, w 300 SL montowano bębny. Rzędowa szóstka również była z odzysku, pochodziła z limuzyny. Silnik został poddany modyfikacjom, zamontowano mechaniczny bezpośredni wtrysk Bosch’a, montowany dotychczas w silnikach lotniczych. Spowodowało to wzrost mocy ze 115 do 212 KM. Taki agregat pozwalał rozpędzić samochód do 260 km/h, co czyniło go najszybszym seryjnie produkowanym samochodem tamtych czasów. Mercedes-Benz 300 SL prowadził się, delikatnie rzecz mówiąc, fatalnie. Każdy zakręt to była walka o życie. Jeden niewłaściwy ruch kierownicą lub operacja pedałem gazu i już cię nie ma na tym świecie. Przez wszystkie te zdarzenia zyskał przydomek „przyjaciel wdów”.

300 SL był niedorzecznym samochodem. Kosztował 11 tys. dolarów, powiecie, że niewiele, jednak w tamtych czasach za taką cenę można byłoby kupić dom. Nie można było otworzyć szyb, ale można było je całkowicie wyciągnąć i schować w specjalnej torbie, dołączonej do samochodu, a w bagażniku można było przewieźć co najwyżej termos, gdyż całe miejsce zostało zajęte przez koło zapasowe. Wsiadanie również nie należało do najprostszych czynności. Wnętrze było ciasne, więc inżynierowe z Mercedesa wymyślili łamaną kierownicę, którą  należało wypiąć z zaczepu, by zawisła na zawiasie w taki sposób, aby można było zmieścić nogi.

Podczas projektowania mądre głowy z Mercedesa skupiały się głównie na aerodynamice, co ma odzwierciedlenie w każdym centymetrze kwadratowym nadwozia. Wszyscy pokochali 300 SL za jego niebanalny wygląd. Miał coś, czego nie posiadał żaden inny samochód wcześniej: drzwi w kształcie skrzydeł mewy. Były one koniecznością, gdyż nie można było zamontować standardowych drzwi z uwagi na wielkie progi. Musiały takie być, by zachować sztywność nadwozia – w skrócie, by samochód nie giął się na zakrętach.

Mercedes-Benz 300 SL został wyprodukowany tylko w 1400 egzemplarzach, czyni go to wyjątkowym rarytasem wśród kolekcjonerów. Ceny egzemplarzy wystawianych na aukcjach wynoszą średnio 1,5 mln dolarów. Podsumowując, 300 SL jest szybkim, niepraktycznym, pięknym i diabelnie drogim samochodem, nawet jak na swoje czasy. Można było nim jeździć na codzienne przejażdżki, jak i organizować wypady na tor wyścigowy. Z czystym sumieniem można uznać, że Mercedes-Benz 300 SL to pierwszy supersamochód na świecie. Ten pojazd zmienił postrzeganie motoryzacji. Ten samochód stał się ikoną. Dziękujemy ci za to, 60-letni staruszku.





Komentarze