Motoryzacyjna uczta – Top Gear Live

21 września w Warszawie odbyło się najważniejsze motoryzacyjne show w Polsce. Każdy fan benzyny, prędkości i palonej gumy musiał się pojawić na edycji specjalnej Vervy Street Racing z udziałem Top Gear Live. W tym roku, zamiast mknąć ulicami stolicy, bolidy zagościły na Stadionie Narodowym. Przybyła rekordowa liczba widzów, bo ok. 58 tys.!

Pit Party

Impreza była podzielona na cztery części. Dla pierwszych 15 tys. szczęśliwców, którzy nabyli bilet zorganizowano Pit Party wokół Stadionu Narodowego. Była to wystawa, w której każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Sekcja klasyków, w której mogliśmy zobaczyć legendy brytyjskiego luksusu i sportu, jak Bentley R Type, Rolls-Royce Phantom, Jaguar E-type po sportowe wersje Mini. Obok można było podziwiać obecne brytyjskie automobile, mam tu na myśli Range Rovera lub Astona Martina Rapide.

Kto chciał poczuć więcej adrenaliny, mógł podejść pod arenę zmagań kaskaderów. Była tam między innymi możliwość zobaczenia z bliska, jak, dosłownie, latać na motocyklu, poczuć swąd spalonych opon przy akompaniamencie wspaniałych silników napędzanych wyczynową, wysokooktanową benzyną.

Znalazło się również stanowisko dla fanów tuningu. Przedstawiono najnowsze trendy z tej dziedziny oraz jedno z dzieł mistrza branży, czyli Forda Mustanga spod ręki Chip’a Foose’a. Prócz tego była wystawa dla fanów ciężkiego sprzętu, pomalowane ciężarówki, koparki czy wozy strażackie.

Nie zapomniano również o najmłodszych. Przedstawiono między innymi wozy z filmu „Auta”, „Flinstonowie” lub DeLorean DMC-12 z „Powrotu do przyszłości”.

Podczas obchodzenia stadionu i przechodzenia między odpowiednimi stanowiskami przejeżdżały obok nas najwspanialsze wozy tego świata: Ford GT, Lamborghini Gallardo, Maserati GranTurismo MC Stradale czy Wiesmann MF5.

Pit Party to nie były tylko samochody, ale także i ludzie. Zjechała się cała śmietanka polskich sportów motorowych: Kuba Przygoński, Łukasz Byśkiniewicz, Jakub Giermaziak czy Adam Małysz.

Pre show

Odbywało się już na arenie po otwarciu bram. Miało na celu rozruszanie publiczności przed następnymi pokazami. Można było zobaczyć pokaz pościgu amerykańskich radiowozów, wyczynowej jazdy na rowerze, rakietową ciężarówkę oraz wyścig Fiatów 126p.

Verva Street Racing

Była to przedostatnia część imprezy prezentująca świat motorsportu. Tę część prowadzili Adam Kornacki i Patryk Mikiciuk, znani z TVN Turbo, a wszystko komentował mistrz mikrofonu sportowego Tomasz Zimoch. Ten rozdział miał na celu przybliżenie czterech dyscyplin wyścigów samochodowych.

Na pierwszy ogień poszli przedstawiciele Porsche Supercup z Kubą Giermaziakiem na czele. Dźwięk silników typu boxer nie jest do zapomnienia. Następni w kolejce byli drifterzy, którzy pokazem swych umiejętności zrobili największe wrażenie na widzach. Hałas i dym wydobywający się z piekielnie mocnych driftowozów jest nie do opisania. Przedostatni w kolejce byli kierowcy rajdowi. Podczas tego pokazu było bardzo dobrze widać różnice między poszczególnymi klasami samochodów w stawce. Były samochody z napędem na jedną oś, jak i 4×4, samochody klasy R2, jak i grupy N. Na sam koniec wystąpiła grupa dakarowców z Adamem Małyszem w roli lidera grupy. Muszę przyznać, że były to dość ekstremalne warunki dla samochodów tej klasy, gdyż nie pamiętam, czy kiedykolwiek widziały one asfalt i to na dodatek pod dachem. Później nastąpił wybór na najlepszego kierowcę pokazu. Zwyciężył nasz Orzeł z Wisły.

Top Gear Live

Gwoździem programu byli goście z Anglii, dobrze znani z telewizji Jeremy Clarkson, Richard Hammond i James May. Tematem przewodnim była olimpiada motoryzacyjna. Panowie z „Top Gear” przedstawiali następujące konkurencje: wyścig skuterowych rydwanów, curling Fiatami Stilo czy pokaz piękności. Mogliśmy podziwiać najpiękniejsze, najszybsze i najdroższe inżynieryjne dzieła sztuki.

Nie zabrakło również konkurencji zespołowych, jak motoryzacyjna piłka nożna – mecz Polska – Anglia zakończył się zwycięstwem naszej ekipy – lub wyścig narodów, w którym znów zwyciężyli biało – czerwoni. Polonez, Fiat 125p i Maluch rozgromili grupę Reliantów Robinów.

Między kolejnymi punktami programu występowały ekipy kaskaderskie, które wykonywały numery mrożące krew w żyłach – skoki nad jadącym samochodem czy bączki pod koparkami.

Było to naprawdę wielkie widowisko. Kiedy „Top Gear” znów przyjedzie do Polski? Nie wiadomo. Jednak czekam na kolejną edycję Vervy Street Racing – już za rok!





Komentarze