Ekologiczne zabójstwa

fot. v10.pl
Mazda RX-8fot. v10.pl

Żyjemy w coraz dziwniejszych czasach, w których jesteśmy ciągle kontrolowani dla, rzekomo, naszego bezpieczeństwa, jak i dla wyższych celów. Najlepszym tego przykładem jest ekologia, która to, jako fana motoryzacji, bardzo mnie irytuje.

Po krótkim wstępie część z was chce mnie pewnie zabić. „Jak to? Przecież trzeba dbać o naszą planetę, by nie doprowadzić do jej degradacji!”. Dobrze, zgadzam się z tym, ale proszę, by nie wprowadzać absurdalnych przepisów. Przecież efekt cieplarniany nagle nie zahamuje, gdy samochody będą wydzielały o 12,5 g CO2/100 km mniej. Moim zdaniem walka w Europie nie ma sensu, gdyż głównym trucicielem są ogromne kompleksy produkcyjne w Chinach i USA, gdzie, powiedzmy sobie szczerze, bardziej stawiają na rozwój, niż idee. Przez to europejskie gospodarki, delikatnie mówiąc, kuleją. Można by o tym pisać wiele, ale to nie jest miejsce na takie rzeczy.

Niedawno wybuchła mała afera polityczna między Niemcami a Francją i nie poszło tym razem o Nadrenię, ale o Mercedesa, a dokładnie o klimatyzację w Mercedesach. Jeszcze dokładniej o czynnik chłodzący. Kanclerz Niemiec Angela Merkel sprzeciwiła się śrubowaniu norm ekologicznych, gdyż jak dobrze wiadomo, uderza to w przemysł. Unia Europejska stwierdziła, że czynnik chłodzący R134a nie jest ekologiczny i przyczynia się do rozrostu globalnego ocieplenia. Jakby to miało jakikolwiek wpływ. Nowe wymagania spełnia jedynie płyn oznaczony symbolami R1234yf. Mercedes przeprowadził testy nowego środka i stwierdził, że po zderzeniu, gdy nowy płyn klimatyzacji rozleje się na gorące elementy silnika, zaczyna się wydzielać trujący gaz. W związku z tym koncern ze Stuttgartu pozostaje przy starym specyfiku. Nie spodobało się to Francuzom i zakazali rejestrowania Mercedesów klasy A, B i SLK, które zjechały z taśmy produkcyjnej po 12 czerwca. Absurd!

Unijne obostrzenia mają wpływ nie tylko na europejskie marki. Moim zdaniem flagową ofiarą wprowadzanych obostrzeń stała się Mazda RX-8. Szczególnie szkoda mi tego samochodu, ze względu na genialność tego japońskiego wozidła. Jest to chyba pierwszy 4-miejscowy, nowożytny samochód coupe z otwieranymi pod wiatr tylnymi drzwiami. Ponadto ponadczasowa stylistyka. Samochód pierwszy raz pojawił się na rynku w 2003 r. i od razu podbił serca fanów motoryzacji (nie tylko japońskiej) na całym świecie. Głównie stało się to za sprawą napędu na tylną oś i silnika Wankla, którym był napędzany. Silnik Wankla działa na nieco innej zasadzie, niż normalny silnik tłokowy. W tego rodzaju konstrukcji tłok obraca się wewnątrz cylindra, zamiast wykonywać ruchy posuwiste. Mazda wzięła silnik z dwoma rotacyjnymi tłokami i z pojemności 1 300 cm wycisnęła aż 192 KM, istniała również mocniejsza odmiana. Z tej samej pojemności wygenerowano 231 KM! Od 0 do 100 km/h w 6,4 sek., prędkość maksymalna 235 km/h. Samochód dawał nieprzeciętną frajdę z jazdy, świetnie się prowadził. Jednak przepisy unijnych komisarzy zabiły ten model. W 2011 r., po wprowadzonych nowych regulacjach, Mazda musiała zawiesić sprzedaż modelu RX-8 na rynku europejskim, gdyż nie spełniał on norm emisji spalin. Japoński producent stracił spory rynek zbytu i 22 czerwca 2012 r. zakończył produkcję tej wspaniałej maszyny.

Zakończenie będzie smutne i krótkie. Parafrazując poetę: „Śpieszmy się kochać prawdziwe samochody, tak szybko odchodzą”.





Komentarze