Co jeść w Sylwestra, czyli bigos kontra tartinki

fot. flickr.com

Każdy, kto kiedykolwiek organizował imprezę sylwestrową w domu, z pewnością stanął przed trudnym zadaniem skomponowania takiego menu, które zachwyciłoby gości. Tradycja, przesądy, moda? Czym się kierować w przygotowywaniu dań na ten szczególny dzień?

Sylwestrowa noc dla niemal wszystkich z nas jest najdłuższą w roku. Towarzyszy jej radość, zabawa i huczne świętowanie do białego rana. Nic więc dziwnego, że chcielibyśmy zjeść coś smacznego, sycącego, co da nam energię na całą noc, a jednocześnie nie spowoduje, że będziemy czuć się ociężale lub nabawimy przykrych dolegliwości żołądkowych.

Jeszcze kilkanaście lat temu na sylwestrowych stołach zazwyczaj pojawiało się tylko kilkanaście potraw. Wśród nich bezsprzecznie królowały: bigos, fasolka po bretońsku, flaki, bogracz, barszcz z krokietem, śledzie lub ryba po grecku. Można też było załapać się na rybę w galarecie, pulpety rybne i kanapki, a luksusem był tatar. W moim rodzinnym domu musiały (i do tej pory muszą) być makówki. Po pomieszaniu ich ze śledziem i bigosem zazwyczaj nie byłam już w stanie świętować. A śledzia przecież trzeba było zjeść obowiązkowo, bo według starego przesądu tylko w ten sposób można zapewnić sobie dobrobyt i szczęście w nowym roku. Co gorsza, ta skromna lista powtarzających się wszędzie tych samych potraw była niejednokrotnie powielana także przez restauracje i firmy organizujące imprezy sylwestrowe. Do tej pory pamiętam, jak na przyjęciu w jednej z renomowanych katowickich restauracji w 2004 r. zaserwowano mi w czasie siedmiu godzin zabawy fasolkę po bretońsku, barszcz z krokietem, bogracz, tatar i śledzia w śmietanie, a do dyspozycji gości była jeszcze zimna płyta pełna wędlin, serów i warzyw. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że relikty poprzedniej epoki ciągle są obecne wśród nas.

Co więc jeść, a czego nie? A może w ogóle nie jeść, aby uniknąć ewentualnych problemów trawiennych? Oczywiście, jeść należy, w szczególności, gdy impreza jest zakrapiana, bo dzięki jedzeniu alkohol szybciej się metabolizuje i nie będziemy tak bardzo odczuwać skutków jego spożycia. Jednak warto pamiętać, że gdy zjemy za dużo ciężkostrawnych potraw, nasz organizm może się zbuntować. Cóż, tradycja tradycją i jeśli już zdarzy nam się pojawić na przyjęciu, na którym nadal królują dania z listy powyżej, zapewne nic się nie stanie, gdy skubniemy odrobinę śledzia czy łyżkę makówek. Zachowajmy jednak zdrowy rozsądek i nie ładujmy w siebie wszystkiego, co popadnie.

Na szczęście wraz z przyjściem mody na zdrowe odżywianie nasza świadomość kulinarna zmieniła się i dania barowe powoli odchodzą do lamusa. Coraz częściej zamiast oklepanej fasolki czy bigosu pojawiają się na stołach równie smaczne, lekkostrawne potrawy, po których czujemy się najedzeni, a nie przejedzeni. Różnorodne przekąski zachwycają swoim wyglądem i smakiem, a co najważniejsze, jesteśmy w stanie spróbować każdej z nich i w dalszym ciągu czujemy się lekko! Nie trzeba przy tym wydawać fortuny, aby zafundować sobie pyszne menu na sylwestrową noc.

Takie fantastyczne rozwiązanie proponuje nam styl nazwany „finger food”, czyli jedzenie w malutkich porcjach przygotowanych na kształt przystawki, które je się rękoma, bez użycia sztućców i talerza. To idealny wybór na każde przyjęcie, gdyż możemy je zjeść nawet na stojąco, w przerwie lub podczas tańca, trzymając w drugiej ręce kieliszek szampana. Finger food może mieć formę kanapeczek, babeczek, roladek, koreczków. Układamy je w rzędach bezpośrednio na tacy, w papilotkach lub na specjalnych łyżeczkach albo spięte wykałaczką. Gdy zapewnimy naszym gościom różne rodzaje takiego minijedzonka, z pewnością będą zadowoleni i z estetyki podania, i z walorów smakowych. Właściwie każdą potrawę da się podać w stylu finger food. Wszelkie sałatki, warzywa pokrojone w kostkę lub słupki i zawinięte na przykład w plaster wędliny czy małe kanapeczki zwane tartinkami, a nawet dania na ciepło możecie zaserwować w miniporcjach. Bez obawy, że gdzieś na sukienkę wyleje się fasolka lub ktoś po raz kolejny pobrudzi nam obrus barszczem. I co najważniejsze: bez zmywania sterty misek i talerzy. Szampańskiej zabawy i do siego roku!

Na sylwestrowe przyjęcie w stylu finger food polecam wytrawne minikanapeczki z pastą z szynki z oliwkami i szczypiorkiem. Składniki: 25 dag szynki konserwowej lub tyrolskiej, po jednej łyżce masła, majonezu i musztardy, pieprz, sól, trzy łyżki posiekanego szczypiorku + łyżka do dekoracji (opcjonalnie mogą być kiełki), oliwki do dekoracji, bagietka. Sposób wykonania: szynkę kroimy w kostkę, a następnie blendujemy lub mielimy w maszynce do mięsa. Do powstałej papki dodajemy masło, musztardę, majonez i szczypiorek. Ucieramy na gładką masę (widelcem lub mikserem na niskich obrotach). Doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy. Bagietkę kroimy pod skosem na niezbyt grube kromki. Każdą z kromek smarujemy pastą. Oliwki kroimy na plasterki. Posypujemy kanapeczki plasterkami oliwek i pozostałą częścią posiekanego szczypiorku lub kiełkami. Podajemy na tacy lub dużym talerzu. Smacznego!

Dla czystej przyjemności dodatkowo polecam wszystkim Merrys White Chocolate Irish Cream (dostępny w Centrum Wina, 49,99 zł). Elegancki krem zamknięty w 17% opartych na irlandzkiej whisky pobudzi celebrację wyjątkowych okazji.





Komentarze