W winie prawda… cz. II

fot. Pixabay
Wokół wina zrodziło się mnóstwo mitów. Większość z nich nie ma nic wspólnego z prawdąfot. Pixabay

Czy boimy się wina? Czy uważamy je za napój dla wybranych? A może po prostu kojarzymy je ze specjalnymi okazjami? Rzadko można spotkać produkt obrośnięty tyloma mitami co wino. Warto się z nimi zmierzyć.

Nos jak pies myśliwski. Panuje przekonanie, że ludzie zajmujący się winem są do tego w szczególny sposób predystynowani, a ich nosy i podniebienia zostały dotknięte palcem bożym. Jak Luis de Funès w filmie „Skrzydełko czy nóżka” potrafią po samym wyglądzie wina powiedzieć, na jakiej glebie rosły winogrona, w jakim roku zostały zebrane i z której posiadłości pochodzą. Prawda znacząco mija się ze światem przedstawionym w filmie. Picie wina nie jest czynnością skomplikowaną. Jednak jak wszystko inne, tak i wino wymaga doświadczenia, aby móc coś o nim powiedzieć w sposób świadomy. Dlatego degustujący wyczyniają takie hece z kieliszkiem, oglądają go na wszystkie strony, wciskają nos do środka, po czym biorąc płyn do ust, głośno siorbią, a czasem nawet wypluwają. Ten teatr pozwala na cieszenie się w pełni smakiem i aromatem wina. Bo w tym wszystkim chodzi o przyjemność.

Marketing a rzeczywistość. Omiatając wzrokiem półkę zastawioną butelkami, szukamy wytrychu, który pozwoli wybrać na wieczór odpowiednie wino. Producenci wiedzą, że muszą w jakiś sposób wyróżnić swój produkt, dlatego jednym z częściej używanych słów na etykiecie jest „Reserva”. Przyjęło się, że wino tak oznaczone jest lepsze. Niestety nie jest to prawda. W Hiszpanii Reserva oznacza wino dłużej starzone przy użyciu dębowej beczki, jednak w tanich winach jest to beczka już zużyta, która nie przekaże trunkowi żadnych swoich aromatów. Natomiast w krajach nowo światowych „Reserva” to często chwyt marketingowy.

Innym elementem, jaki ma przykuć nasz wzrok, są medale, którymi producent chwali się na etykiecie. Często są to nagrody zdobyte na konkursach lokalnych, gdzie za udział trzeba zapłacić, co już gwarantuje medal. Oczywiście są też międzynarodowe konkursy, jak IWSC, i w takim przypadku medal jest wiarygodny.

„Ryba, drób i cielęcina… lubią tylko białe wina. Zaś pod woły, sarny, wieprze jest czerwone wino lepsze. Frukty, deser i łakotki lubią tylko wina słodkie. A szampana, wie i kiep, można podać po i przed”. Ten powszechnie znany wiersz przez lata ułatwiał dobór win do potraw. Wraz z popularyzacją kuchni fusion, łączącej smaki wszystkich zakątków świata, okazało się, że i do ryby można podejść z czerwonym. Eksperymentowanie z parowaniem win i potraw przyniosło nowe, ciekawe połączenia. Wynikiem tego było rozpowszechnienie poglądu, iż do potrawy mamy pić to, co lubimy, a nie to, co z powyższego wiersza pasuje. Niestety nie jest tak do końca. Ciężkie, potężne wino dalej nie będzie dobrze komponować się z rybą przyrządzoną na parze. W udanym doborze pomogą nam podobieństwa lub przeciwieństwa. Te pierwsze kojarzymy na zasadzie elementów wspólnych wina i potrawy, np. ciężki sos, potężne wino. Te drugie na zasadzie kontrastu, np. słony ze słodkim, co pokazuje szczypta soli dodana do ciasta dla podbicia smaku.

Odstawiając na bok wszystkie uprzedzenia i mity, odkryjemy nowe smaki, które w połączeniu z chwilą zapadną nam w pamięć jako dobre wspomnienia. W tym się kryje cała magia wina.

Gulasz po katalońsku

Białą fasolę namaczamy w wodzie przez noc. Na drugi dzień odsączamy i gotujemy z liściem laurowym do miękkości (40 minut do godziny). Fasolę solimy pod koniec gotowania.

Kiełbasę chorizo gotujemy w wodzie ok. 10 minut. Po wyjęciu czekamy, aż ostygnie i kroimy w plastry.

W garnku rozgrzewamy oliwę i przesmażamy na niej boczek, cebulę i czosnek. Następnie dodajemy chorizo, fasolę, doprawiamy słodką papryką, solą i pieprzem. Wszystko zalewamy bulionem i dodajemy dwa-trzy posiekane pomidory. Gotujemy 10 minut, aż sos zgęstnieje. Podajemy posypane kolendrą.

Do potrawy polecam Columbia Crest Two Vines Cabernet Sauvignon (dostępne w Centrum Wina). To wino ze stanu Waszyngton w USA, pełne aromatów słodkich, czerwonych owoców, wiśni i jagód, świetnie podkreśli nasz gulasz.





Komentarze