Prawdziwi superbohaterowie talerza

fot. foter.com
fot. foter.com

Podczas codziennych zakupów mijamy półki sklepowe, nie zdając sobie sprawy, że obok nas, na wyciągnięcie ręki, znajdują się superbohaterowie. Jest ich wielu – kryją się w naszej nieświadomości. Rzućmy nieco światła na ich moce.

Od czasu do czasu jesteśmy atakowani nowinkami żywieniowymi, które mają przewrócić nasz dotychczasowy sposób jedzenia do góry nogami. Przeważnie te zmiany noszą obcobrzmiące nazwy w języku angielskim. Na początku jesteśmy zaintrygowani, jednak z biegiem czasu zapominamy o nowościach i wszystko wraca do normy. Czy z superfoods będzie podobnie? Oby nie do końca.

Czym jest superjedzenie tak naprawdę? Nie ma klarownej definicji. Jest to zbiór wyjątkowo zdrowych produktów, które cechuje wysoka wartość odżywcza. Są napakowane składnikami mineralnymi, aminokwasami, enzymami, antyoksydantami, są bombami witaminowymi, a do tego są naturalne i nieprzetworzone.

Superjedzenie jest kuszącym sloganem dla różnego typu firm: farmaceutycznych czy zajmujących się zdrową żywnością. Nagle na rynku zaczynają pojawiać się suplementy diety pełne jagód acai i spiruliny, a komosa ryżowa powinna stać się podstawą naszego codziennego posiłku, bo bez niej nasz organizm nie jest w stanie normalnie funkcjonować. Jednak gdy poddamy się reklamom i modzie, jedyne co przestanie prawidłowo funkcjonować, to nasz portfel.

Jak więc podejść do tematu superżywności? Jestem zwolennikiem podejścia lokalnego. Mamy na rodzimym rynku mnóstwo składników będących naprawdę super. Warto od czasu do czasu próbować nowych smaków, jednak nie opierałbym w pełni swojej diety na warzywie, które musi do mnie przypłynąć z innego kontynentu.

Jak najoptymalniej korzystać z dobrodziejstw superjedzenia? Ma ono być w naszej diecie uzupełnieniem i balansem dla codziennego odżywiania, a nie stanowić jego podstawę. Niemniej jednak robiąc zakupy w sklepie, dobrze pamiętać, co włożyć do koszyka, aby móc każdy posiłek uzupełnić o superskładnik.

Lista superfoods jest bardzo obszerna, dlatego subiektywnie wymienię te najistotniejsze.

Czosnek. Od zawsze znany z właściwości przeciwbakteryjnych i wzmacniających odporność organizmu. Uważany za naturalny antybiotyk. Obniża ciśnienie krwi. Ma właściwości antyoksydacyjne. Pozytywnie wpływa na metabolizm.

Natka pietruszki. Ma w sobie więcej witaminy C niż cytryna. Dostarcza również witaminy A i E oraz beta-karoten. Pomaga w trawieniu. Odświeża oddech.

Szczypiorek. Pobudza apetyt, zawiera kwas foliowy, witaminy C, B1, B2, poprawia pracę wątroby i nerek, oczyszcza układ pokarmowy z grzybów, bakterii i pasożytów.

Botwina. Jest niskokaloryczna, poprawia jakość czerwonych krwinek, wzmacnia odporność, odkwasza i odtruwa organizm, zawiera wapń i żelazo, koi nerwy, zapobiega anemii.

Szpinak. Ma właściwości antynowotworowe, zawiera luteinę, witaminę C, żelazo i magnez, obniża ciśnienie, chroni przed chorobami układu krążenia i jest zalecany kobietom w ciąży. Najlepiej spożywać go na surowo w sałatkach.

Kiszonki. Poprawiają i regulują florę bakteryjną przewodu pokarmowego, zwiększają odporność, zawierają całą gamę witamin i składników mineralnych. Istotą jest kupowanie produktów kiszonych, nie kwaszonych.

Rukiew wodna. Najwyżej oceniony produkt przez naukowców z Uniwersytetu Williama Patersona w New Jersey. Zawiera ogromne ilości witaminy C, E, wapnia i żelaza. Działa antynowotworowo.

Spirulina. Jest algą morską niesamowicie bogatą w substancje odżywcze. Zawiera wysokowartościowe białko, wyrównuje poziom cukru we krwi, działa antywirusowo, antyalergicznie i antynowotworowo.

W czasach pełnych półek sklepowych właściwy wybór ma znaczenie. Jak pisał Hipokrates: „Niech pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem”.

Curry z dynią i batatami

W garnku na maśle klarowanym podsmażamy czerwoną pastę curry, posiekany czosnek, cebulę i imbir. Następnie dodajemy pokrojone bataty i smażymy kilka minut. Dodajemy pokrojoną w kostkę pierś indyka, dynię, zieloną paprykę i papryczkę chilli. Po przesmażeniu doprawiamy kurkumą i wszystko zalewamy bulionem oraz mleczkiem kokosowym. Gotujemy przez 20 minut. Na 5 minut przed końcem wrzucamy pokrojonego pomidora. Podajemy z ryżem, obficie posypując kolendrą lub natką pietruszki.

Dziś nie polecam wina do potrawy, a po jej zjedzeniu, i to wino z Sardynii, gdzie długowieczność jest normą, a liczba stulatków jest jedną z najwyższych na świecie. Ich tajemnica, jak sami przyznają, kryje się w winie ze szczepu Cannonau, który jest wyjątkowo bogaty w polifenole o wysokiej zawartości substancji antyoksydacyjnych.

Wino Cannonau Di Sardegna DOC (dostępne w Centrum Wina w Silesia City Center) zaskoczy was aromatem fiołków, przypraw i ciemnych owoców, a także ciekawym niuansem skórzanym.





Komentarze