Przemsza płynie do Paryża

fot. Monika Gaworowska
fot. Monika Gaworowska

Spędzili 34 dni na wodzie, przepływając dmuchanym kajakiem ok. 2 700 km z Trójkąta Trzech Cesarzy do stolicy Francji. O ich wyprawie pisały wszystkie lokalne media. Teraz napisali o niej sami. W czerwcu ukaże się książka Moniki Paris „Przemsza płynie do Paryża”.

Bogumił Stoksik: Dlaczego powstała ta książka?

Monika Paris: Przeżycia i doświadczenia sześciu tygodni, które spędziliśmy na wodzie w drodze do Paryża, były tak przeróżne i bogate, że prędzej czy później zatarłyby się w pamięci. Dlatego od początku robiłam notatki z każdego dnia podróży: ilości pokonanych kilometrów, śluz czy ważniejsze wydarzenia, właśnie po to, by kiedyś móc wrócić do tych zapisków i wspominać najbardziej jak dotąd zwariowaną przygodę życia. Nie od razu po powrocie udało się uporządkować te wspomnienia, ale w końcu po niejednej zarwanej nocy powstała książka. Nie do końca mogliśmy cieszyć się tą przygodą, bo ciągły wyścig z czasem był dużym obciążeniem i wymagał maksymalnego wykorzystania każdego kolejnego dnia od wschodu do zachodu słońca. Czasem bywało zabawnie, częściej trudno, a zdarzały się i niebezpieczne momenty, ale każdy następny dzień przynosił nowe, ciekawe doświadczenia. Mieliśmy szansę zobaczyć wiele miejsc z zupełnie z innej perspektywy niż zazwyczaj, zza okien samochodu czy pociągu. Z wody świat wygląda zupełnie inaczej.

To chyba tak jest, że jak człowiek raz przeżyje taką przygodę, to chciałby i kolejny?

Chciałoby się znowu wsiąść w kajak i ruszyć przed siebie, bo płynąc, człowiek czuje się wolny. Niestety obowiązki zawodowe i różne inne nie pozwalają nam planować na razie dalszych wypraw, ale „na wodzie” jesteśmy, gdy tylko pozwala nam na to czas.

Razem z mężem nie tylko pływacie kajakiem po Przemszy, ale walczycie też o jej czystość, propagujecie turystykę rzeczną.

Pokonując trasę z Przemszy do Paryża, udowodniliśmy, że nasza rzeka ma połączenie z wieloma krajami Europy, a tylko od nas wszystkich zależy teraz, aby takie wycieczki stały się czymś naturalnym, a nie sensacją. Przecież tu jeszcze 90 lat temu pływały galary, budowano statki, więc dlaczego mamy do tego nie wrócić? Musimy zauważyć problem i dążyć do tego, aby rzeka służyła nam nie tylko jako ściek i miejsce do składowania śmieci, ale teren rekreacji i wypoczynku. Nie jest to problem tylko naszego miasta, bo bez współpracy wszystkich włodarzy znad Przemszy niewiele zrobimy, ale zastanówmy się wszyscy, jak tego dokonać.

Książka dostępna będzie w sprzedaży od połowy czerwca. W późniejszym terminie podane zostaną miejsca dystrybucji. Wszyscy chętni już teraz mogą składać wstępne zamówienia na adres wydawcy wydawnictwo@przemsa.pllub telefonicznie 696 608 919.





Komentarze