„Ocal mnie ode złego” – recenzja

Okładka książki
Okładka książki

„Liczyłam pęknięcia na ścianie, myślałam; za minutę będzie po wszystkim, jeśli tylko będziesz stać spokojnie”.

„Ocal mnie od złego” to kolejna autentyczna historia, która nie powinna się wydarzyć. Alloma Gilbert we wstrząsający sposób opowiada o okrucieństwie, jakiego doświadczyła w dzieciństwie i wczesnej młodości. Książka to jedna z wielu pozycji, która nie należy do łatwych, a którą warto przeczytać, aby uświadomić sobie, że krzywdy, jakich doświadczają dzieci w XXI wieku, zdecydowanie wykraczają poza wyobraźnię zdrowo myślących ludzi.

Poza dokładnie opisanymi torturami, jakich doświadczyła autorka wraz z innymi dziećmi, poznajemy mechanizm psychologiczny, który doprowadza do kompletnego zniewolenia i uzależnienia w pewien sposób od swojego oprawcy. „Ocal mnie od złego” nie jest książką, którą, w moim odczuciu, napisano po to, aby wzbudzała silne emocje, wzruszała czy momentami przerażała, chociaż niewątpliwie to robi. Uważam, że została stworzona, by uwolnić od zmowy milczenia i zwrócić uwagę na niewydolny system ochrony dzieci, który nie sprawdza się w większości krajów.

Alloma Gilbert poznaje czytelnika z Eunice i od tego momentu jesteśmy świadkami otwarcia puszki Pandory.





Komentarze