Bookcrossing – książka w podróży

fot. ARAmedia
fot. ARAmedia

Możesz zostawić książkę w kawiarni, na ławce w parku lub w pociągu i wyruszyć dalej w poszukiwaniu kolejnych. Na tym właśnie polega bookcrossing, czyli biblioteka bez zobowiązań. Czy kolekcjonerzy książek uwolnią je ze swoich półek?

Bookcrosserzy tłumaczą swoje działanie tym, że książki nie lubią być więzione w domu na półkach, wolą krążyć z rąk do rąk i być czytane. W ten sposób na wolność wyszło niemal 10 milionów egzemplarzy, w 132 krajach świata. Idea zapoczątkowana w Ameryce przez programistę komputerowego Rona Hornbakera rozprzestrzenia się bardzo szybko, bo jest modna, prosta i nic nie kosztuje. To jak wciągająca gra, tyle, że z udziałem wszystkich czytelników książek.

Idea bookcrossingu zawitała do Polski w 2003 roku i od razu zyskała sobie rzeszę sympatyków. Książki są pozostawiane nie tylko w miejscach publicznych, ale także na specjalnie do tego celu stworzonych półkach. To takie biblioteki bez siedziby, kart bibliotecznych i niekontrolujące ile czasu ktoś ma daną książkę, ponieważ książki nie trzeba odkładać na to samo miejsce, możną ją zawieźć gdzieś indziej i tam zostawić. W Katowicach takich oficjalnych miejsc jest coraz więcej, a niedawno również Tychy przyłączyły się do kampanii propagującej czytanie akcją o nazwie „Ty chyba czytasz?”. Ślązacy zostawiają książki w urzędach miasta, na dworcach, w tramwajach, autobusach, pociągach, kawiarniach, barach szybkiej obsługi i wielu innych miejscach.

Jeśli kochasz książki, pozwól im odejść - tak ideę bookcrossingu reklamował „The New York Times”. Bo żeby uwolnić książkę, trzeba mieć gest. Nie liczyć się z każdą wydaną złotówką, nie głaskać lektur po grzbiecie jak kota. Dlatego ta idea nie jest dla wszystkich, bo przecież istnieją maniacy i kolekcjonerzy, u których półki muszą uginać się pod ciężarem książek. Ale są tacy, którzy bez żalu rozstają się z przeczytanymi dziełami i sięgają po kolejne. W ten sposób przywracają je do życia, bo książki żyją wtedy, kiedy są czytane.

– Chodzi przede wszystkim o to, żeby ocalić książki od kurzu i zapomnienia – tłumaczy Jolanta Niwińska, koordynator ruchu bookcrossingowego w Polsce. – Żyjemy w czasach, kiedy czytelnictwo staje się elitarne, kiedy miejsce książki wypiera internet. A nam zależy na tym, żeby tę kulturę czytania podtrzymać. Żeby dbać o serdeczność wobec literatury.

Aby profesjonalnie uwolnić książkę należy zarejestrować się na stronie www.bookcrossing.pl i dodać książkę do bazy. Tak można otrzymać dla swojej książki unikalny numer BID, który później pozwala śledzić trasę, jaką przeszła i dołączyć ją do globalnego systemu monitoringu. Kto wie, może nasza książka zawędruje nad morze, do Anglii, Francji, a może nawet do Marrakeszu?





Komentarze