Po naszymu, czyli po Śląsku

fot. arch. Jerzego Kiolbasy
Jerzy Kiolbasa - Ślązak Roku 2012fot. arch. Jerzego Kiolbasy

W ramach Klubu Turystyki Kulturalnej 25 listopada zorganizowano wyjazd do Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu na XXII finał konkursu „Po naszymu, czyli po Śląsku”.

Konkurs zawsze cieszy się dużą popularnością wśród miłośników dobrego humoru i śląskiej gwary, ponieważ promuje ludzi, którzy się nią posługują – zarówno tą opolską, cieszyńską, rybnicką, jak i wieloma innymi jej odmianami. Pomysłodawczynią konkursu i jego wieloletnią organizatorką jest senator Maria Pańczyk-Pozdziej, od 40 lat związana z Radiem Katowice, które od początku patronuje konkursowi.

Od początku, to znaczy od 1993 r., przewinęło się przez konkurs blisko dwa tysiące uczestników z kraju i z zagranicy. Dwa z nich – w 1998 i 2004 r. – zorganizowane były w Teksasie, wśród potomków osiadłych tam przed ponad 150 laty śląskich osadników. Laureatkami tych dwóch edycji zostały wówczas Sally Schaeffer i Adelina Ciumperlik.

Co edycję podczas finału wybierani są Ślązacy Roku. Ślązakiem Roku 2012 został 44-letni Jerzy Kiolbasa z Rudy Śląskiej. Opowiadał on z humorem o karczmie piwnej, na którą wdarł się podstępem, bo z zawodu jest energetykiem. O konkursie mówi tak: – To prawdziwo fajera dla ludzi, którzy pasjonują się śląską godką. Atmosfera była naprawdę fajna. – Kiolbasa już trzeci raz startował w konkursie. – Na tegorocznych eliminacjach było 100 osób, a w ciągu tych 22 edycji wysłuchano 2 tys. Ślązaków – dodaje Ślązak Roku 2012. – Gdy słuchałem innych uczestników, którzy mówili różnymi odmianami śląskiej gwary, zrozumiałem, że faktycznie istnieje 13 gwar podstawowych. To imponująca liczba. – Jak widać do trzech razy sztuka. Jerzemu Kiolbasie udało się swoją godką dotrzeć na szczyt „Po naszymu, czyli po Śląsku”.

Największą furorę podczas tegorocznego konkursu zrobił 4-letni Mikołaj Dziedzic z Góry koło Pszczyny. Jego występ można zobaczyć w internecie. Cała sala płakała ze śmiechu i co chwilę biła brawo, gdy najmłodszy dotąd uczestnik godoł najśmieszniej, najpiękniej i najodważniej. Mikołaj tak rozbawił Dom Muzyki i Tańca, że przyćmił wybory w kategorii dorosłej. Przyznano mu tytuł Dziecięcego Ślązaka Roku 2012. Po występie tegoroczny bohater wziął lizaka i jak gdyby nic zajął się swoją zabawką.

Jury w składzie: prof. Jan Miodek, prof. Dorota Simonides, ks. prof. Jerzy Szymik miało ogromny problem, by wyłonić zwycięzcę. W końcu udało im się zadecydować, że drugie miejsce w kategorii dorosłej otrzyma Ewelina Kuśka z Jastrzębia Zdroju, a trzecie Stefan Kaczmarczyk z Czekanowa. Honorowym Ślązakiem Roku został dr Józef Musioł – prawnik i sędzia Sądu Najwyższego.

Sala Domu Muzyki i Tańca była wypełniona po brzegi. Na widowni znaleźli się laureaci poprzednich konkursów, parlamentarzyści i samorządowcy, wojewoda śląski, abp Damian Zimoń i abp Wiktor Skworc.

Z Mysłowic chętnych zebrało się aż 51 osób. Wśród nich najwięcej uczestników to mieszkańcy Dziećkowic oraz centrum.




Komentarze