O polskość Śląska, czyli 210. rocznica potyczki pod Mysłowicami

FOT. THE NATIONAL GALLERY, LONDON
FOT. THE NATIONAL GALLERY, LONDON

7 kwietnia 2017 r. przypada 210. rocznica polsko-pruskiej potyczki pod Mysłowicami. To wydarzenie historyczne było do tej pory niedoceniane z racji nikłej liczebności walczących stron. Dziś jednak, na podstawie nowszych badań prof. Nawrota, można zaryzykować stwierdzenie, iż niekorzystny dla Polaków wynik potyczki miał o tyle doniosłe znaczenie w skali krajowej, że przekreślił szansę na przyłączenie Górnego Śląska do odbudowującego się państwa polskiego (Księstwa Warszawskiego). 

Jesienią 1806 r. Napoleon zajął większość terytorium Prus, a jego brat Hieronim rozpoczął obleganie kilkunastu twierdz śląskich. Jednocześnie w zaborze pruskim, w tym również na tzw. Nowym Śląsku, czyli w dawnych powiatach siewierskim i lelowskim, wybuchło polskie powstanie narodowowyzwoleńcze. Zebrało się na tym terenie kilka oddziałów powstańczych, m.in. oddział Michała Pruszaka w Siewierzu, które rozbroiły garnizony pruskie, przegnały pruską administrację, a następnie zaczęły zapuszczać się w granice Górnego Śląska, stwierdzając ze zdumieniem, że ta kraina jest aż po Odrę polskojęzyczna i do Prusaków wrogo nastawiona. W grudniu Hieronim Bonaparte zdobył Wrocław i ustalił w nim swoją kwaterę, a niedługo potem sprzymierzone z Francuzami oddziały bawarskie rozwinęły oblężenie górnośląskiej twierdzy Cosel, czyli Koźle (dzisiejszy Kędzierzyn-Koźle).

W lutym 1807 r. śląski książę dzielnicowy na Bielsku, Jan Nepomucen Sułkowski, z urodzenia – polski arystokrata, z racji władania Księstwem Bielskim – lennik austriacki, postanowił przyłączyć się do powstania na Nowym Śląsku i utworzyć na swój koszt regularny pułk kawalerii. Książę bielski przebywał wtedy w dworku w Słupnej, należącym do jego przyjaciela barona Larysza, gdzie dał się poznać jako polski patriota i zwolennik odzyskania przez Polskę Górnego Śląska. W celu realizacji swoich planów udał się w marcu do kwatery głównej Napoleona, położonej na północ od Warszawy, która była już wtedy ponownie polską stolicą, aby uzyskać zgodę na tworzenie oddziału. Cesarz nastawiony przychylnie do rodziny Sułkowskich (inny Sułkowski był kiedyś jego adiutantem), wydał 13 marca dekret o utworzeniu 1. Pułku Huzarów Polskich jako oddziału wchodzącego w skład Wojska Polskiego, ale wyróżnionego tym, że miał pozostawiać na żołdzie francuskim, czyli funkcjonować na koszt francuskich podatników. Mundur pułku miał być granatowy z karmazynowymi wypustkami, a guziki, szamerowania, szlify i ozdoby pasa ładownicy koloru srebrnego. Pułkownikiem-dowódcą pułku został mianowany książę Sułkowski, drugim pułkownikiem – Michał Pruszak, a podpułkownikiem – baron Larysz.

Kwatera oddziału znajdowała się w Siewierzu, gdzie formowano, szkolono i doposażano dwa szwadrony. W Warszawie istniała kwatera pomocnicza, rekrutująca ludzi do pozostałych dwóch szwadronów. Po całkowitym uformowaniu pułku miał on zostać skontrolowany przez generała Józefa Zajączka i skierowany na front w Prusach Wschodnich. Napoleon wkrótce jednak zmienił plany i polecił Hieronimowi, aby ten powierzył Sułkowskiemu dowództwo oblężenia twierdzy Koźle. Hieronim wysłał więc swego oficera do Siewierza dla zorientowania w postępach organizacji pułku. Okazało się, że oddział nie był jeszcze całkowicie doposażony, dlatego książę-pułkownik postanowił ten brak szybko nadrobić poprzez przeprowadzenie rekwizycji na pobliskich obszarach Śląska. Nosił się zapewne z nadzieją, że jeśli to Wojsko Polskie pod jego dowództwem, a nie Bawarczycy, zdobędzie najważniejszą górnośląską twierdzę, pojawią się realne szanse na nakłonienie Napoleona do oddania Górnego Śląska Polsce (Księstwu Warszawskiemu).

4 kwietnia książę bielski przekroczył na czele dwóch szwadronów 1. Pułku Huzarów Polskich granicę na Przemszy i stanął kwaterą w zamku mysłowickim Mieroszewskich, rozsyłając jednocześnie pododdziały rekwizycyjne do Tarnowskich Gór, Bytomia i Mikołowa. 5 kwietnia komendant twierdzy Koźle, korzystając z chwilowej przerwy w jej oblężeniu, wysłał w stronę Mysłowic oddział pod dowództwem porucznika Andreasa von Witowskiego (Andrzeja Witowskiego, z urodzenia – szlachcica polskiego, z wyboru – Prusaka) celem odparcia polskiego najazdu granicznego.

Relacji historycznych o potyczce pod Mysłowicami istnieje kilka, w tym jedna całkowicie wyssana z palca, mówiąca o sfingowaniu potyczki przez Sułkowskiego. Z pozostałych przekazów wyłania się w miarę spójny obraz sytuacji. Otóż oddział Witowskiego liczył ok. 200 ludzi, w tym 100 huzarów pszczyńskich, czyli brunatnych, 50 dragonów i 50 strzelców pieszych. Ciągnął ze sobą także jedną armatę. Sułkowski zaś dysponował ok. 240 huzarami granatowymi (polskimi) oraz kilkuset uzbrojonymi w kosy i piki chłopami zaprzemszańskimi. Przewaga liczebna była po stronie polskiej, jednak Prusacy byli bardziej od Polaków doświadczeni i zdyscyplinowani oraz lepiej uzbrojeni.

6 kwietnia Witowski zaskoczył i rozbił pod Mikołowem jeden z operujących w powiecie pszczyńskim pododdziałów Sułkowskiego, a w okolicy późniejszego Giszowca wziął do niewoli inną grupę polskich huzarów.

Słysząc, że Prusacy nadciągają od strony Mikołowa, książę-pułkownik wysłał na skraj lasu mysłowickiego (niem. Myslowitzer Forst) zwiad konny z adiutantem Skrupińskim na czele. Las ten nie kończył się tak jak dziś za ul. Obrzeżną Zachodnią, lecz dochodził do ul. Moniuszki, czyli do grzbietu Wzgórza Maasego (śl. Mazynberg, niem. Maasenberg). W tym miejscu pruscy żołnierze pochwycili polskich zwiadowców, tak że Sułkowski nadaremnie wyczekiwał od nich wieści. W końcu w asyście kilku huzarów udał się sam konno na wzgórze, skąd powrócił po pół godzinie, niczego podejrzanego nie zauważając.

Tymczasem Witowski, kryjąc się pod osłoną lasu, podzielił swój oddział na cztery grupy i każdej przydzielił konkretne zadania. Grupa kawalerzystów i pieszych strzelców pod dowództwem porucznika Baumgartena miała uderzyć z lewej flanki, czyli dzisiejszą Wielką Skotnicą, aby zdobyć zamek mysłowicki. Druga grupa, z podoficerem Eisermanem na czele, miała się przedrzeć z prawej flanki, czyli dzisiejszą Mikołowską, aby zająć most modrzejowski i uniemożliwić ucieczkę Polakom po ich spodziewanej klęsce. W tym samym celu trzecia grupa miała zabezpieczać grzbiet Mazynbergu. Natomiast grupa z armatą i pod dowództwem Witowskiego miała uderzyć dzisiejszymi ul. Reymonta (dawniej Maasego) lub Szopena na trzon sił polskich rozlokowanych przed miastem, tzn. przed dzisiejszą ul. Wałową.

7 kwietnia o godz. 9 Prusacy rozpoczęli atak w dół zbocza Wzgórza Maasego, gdzie Sułkowski i Larysz komenderowali właśnie pododdziałami i ustawiali je do walki. W wyniku kilkukrotnego wystrzału z pruskiej armaty kosynierzy chłopscy wpadli w popłoch i rzucili się do ucieczki przez most modrzejowski. Po chwili doszło do wymiany ognia między huzarami pruskimi i polskimi, a potem do walki wręcz przy użyciu broni białej. Po pewnym czasie nacierający z trzech stron Prusacy zepchnęli Polaków do miasta, gdzie ci drudzy stawiali zacięty opór, walcząc o każdy dom i podwórko. Przy boku Sułkowskiego, pod kościołem Mariackim, został zastrzelony młody polski oficer Jan Orański (pochowany na cmentarzu przy kościele św. Krzyża). Zginęło też trzech-czterech innych huzarów. Impet pruskiego uderzenia nie malał, a książę-pułkownik, zdając sobie sprawę z beznadziejności sytuacji, nakazał odwrót. Most był już zajęty przez Prusaków, dlatego huzarzy przekroczyli Przemszę wpław w okolicy ujścia do niej Potoku, mając Sułkowskiego na przedzie, a Larysza w osłonie tyłowej. Wtedy Witowski nakazał wyłamać szlaban graniczny na moście modrzejowskim i ścigał Polaków jeszcze milę. Książę bielski uszedł z huzarami do Siewierza, a Larysz do Żarek.

Dwa dni później, już po odejściu oddziału pruskiego, zgromadziło się w Modrzejowie ok. 1 000 chłopów, którzy bez niczyjego rozkazu wtargnęli do Mysłowic, doszczętnie łupiąc miasto i zamek. Nazajutrz Sułkowski przybył ponownie do Modrzejowa z zamiarem wznowienia rekwizycji na Śląsku, lecz zawrócił do Siewierza w obliczu rozruchów chłopskich. Tam Michał Pruszak, czując okazję do przejęcia komendy nad pułkiem, oskarżył fałszywie Sułkowskiego o złupienie Mysłowic i aresztował. Ksiażę-pułkownik zbiegł jednak z aresztu po kilku dniach. Nie odzyskał już co prawda dowództwa nad polskimi huzarami, ale został oczyszczony z zarzutów i powierzono mu strategiczną funkcję szefa wywiadu francuskiego na Śląsk, Czechy i Austrię. Twierdzę Koźle zdobyli zaś Bawarczycy, przez co marzenia o polskim Górnym Śląsku musiały jeszcze długo czekać na urzeczywistnienie.

Autor niniejszego tekstu informuje czytelników, że zlokalizowanie w dzisiejszym terenie poszczególnych etapów potyczki jest jego hipotezą. Hipoteza ta jest jednak uzasadniona danymi źródłowymi i wydaje się bardzo prawdopodobna.

Bibliografia:

  • Ryszard Kincel: Kłopotliwy książę Sułkowski, Katowice 1984,
  • Dariusz Nawrot: Powstanie na Nowym Śląsku w 1806 i 1807 r., Czeladź 2016.

Nadesłano: Remigiusz Garbiec, Mysłowickie Towarzystwo Historyczne im. Jacoba Lustiga




Komentarze