Mysłowicki zamek odnaleziony

9 marca 2016 r. znalazłem na stronie internetowej moszna.net zagadkowe stare zdjęcie z podpisem „Mysłowice. Dwór”. Nie było dla mnie dziwne, że znalazłem coś dotyczącego Mysłowic w Mosznej, gdyż tam znajdowała się do 1945 r. główna rezydencja Tiele-Wincklerów – „Panów na Mysłowicach, Katowicach, Miechowicach i Mosznej”.

Pomyślałem od razu, że budynek na zdjęciu musi mieć związek z mysłowickim Parkiem Zamkowym przy ul. Bytomskiej. Jednak nie widziałem nigdy takiego budynku w terenie, mimo że znam Mysłowice dość dobrze. Umieściłem zatem swoje odkrycie na Facebooku w grupie Mysłowickiego Detektywa Historycznego, mając nadzieję, że ktoś to zdjęcie rozpozna. Wpisy od członków grupy lokalizujące ten dworek w Janowie katowickim lub ogólnie Katowicach okazały się nietrafne. Nie było najmniejszego podobieństwa między zameczkiem, albo raczej „straszydłem” myśliwskim na Janowie, a „moim” stylowym dworkiem. Następnie wysłałem w tej samej nadziei maila do Muzeum Miasta Mysłowice. Tam, mimo chęci pomocy, też tego zdjęcia nie znali. Pani adiunkt Luiza Rotkegel żałowała, że osoba stojąca na ganku dworu nie jest wyraźniejsza, bo można by na podstawie jej ubioru wnioskować o czasie wykonania fotografii.

Nie miałem najmniejszego zamiaru się poddać w dążeniu do prawdy, dlatego rozpocząłem dalszy etap śledztwa. Wyszukałem na stronie BIP Urzędu Miasta Mysłowice kartę ewidencyjną zabytku „Zespół zamkowy” i po zapoznaniu się z nią stwierdziłem, że budynek znajdujący się w Parku Zamkowym (chwilowo w formie nowych fundamentów wylanych przez szkołę Gallus), zwany przez powojennych mysłowiczan „zameczkiem”, jest jedną z dwóch oficyn dworskich, natomiast sam dwór nie istnieje, a w dodatku nie wiadomo jak wyglądał i gdzie się dokładnie w tym parku znajdował. Wiadomo tylko, że został zbudowany przez ordynata Felicjana Mieroszewskiego w latach 1780-1802. Wtedy zaczęło mi się wszystko układać w głowie. Skoro dwór powstał pod koniec XVIII w., kiedy panował w architekturze styl klasycystyczny, to dwór z „mojego” zdjęcia, o ile miałby być „zaginionym” dla służb konserwatorskich dworem mysłowickim, także powinien być wzniesiony w stylu klasycystycznym.

Poszukałem w internecie zdjęć polskich dworków klasycystycznych i okazało się, że budynek z fotografii jest rzeczywiście przykładem tego stylu! Znalazłem nawet XVIII-wieczny dwór w Bystrzanowicach wyglądający jak mniejszy kuzyn mysłowickiego. To już był jakiś dowód, ale jeszcze było mi mało. Dlatego napisałem do administratora strony moszna.net, aby podał mi źródło fotografii. Życzliwie odpisał, informując, że zdjęcie znajduje się w książce dr. Arkadiusza Kuzio-Podruckiego „Tiele-Wincklerowie. Arystokracja węgla i stali” oraz zaprosił mnie do odwiedzenia Mosznej, za co podziękowałem, obiecując się tam zjawić „przy pomyślnych wiatrach”. Następnie napisałem do doktora Podruckiego z prośbą o udzielenie wszelkich możliwych informacji na temat przedmiotowej fotografii, pytając przy okazji o najlepsze źródła i opracowania do pewnego artykułu blogowego, który właśnie piszę. Pan doktor odpisał, że oryginał zdjęcia znajduje się w prywatnym archiwum rodu Tiele-Wincklerów w Niemczech i jest podpisany jako „Myslowitz. Schloss” [czyli "Mysłowice. Zamek" - przyp. aut.]. Ma on format B5 i według właścicieli archiwum [czyli tytularnych hrabiów pruskich i "Panów na Mysłowicach" - przyp. aut.] pochodzi z początku XX w. Nie jest jednak w stanie potwierdzić, że dwór stał akurat przy Bytomskiej, gdyż nie zna zbyt dobrze topografii Mysłowic.

Te zebrane dotąd wiadomości oraz własne przemyślenia pozwoliły mi na postawienie hipotezy (o poziomie ufności 99,9%), że dwór z odkrytego 9 marca zdjęcia jest Zamkiem Mysłowickim Mieroszewskich – główną siedzibą „Państwa Mysłowickiego”.

Pokusiłem się też o próbę zlokalizowania tego zamku na terenie parku. Skoro – pomyślałem – obydwie oficyny dworskie znajdują się na lewo od bramy, to dwór najpewniej stał na prawo od niej. Bowiem logicznym jest, że główna droga od bramy do dworu miała postać linii prostej, gdyż nikt o zdrowych zmysłach nie wykrzywia specjalnie dróg, aby dojść czy dojechać do celu jak najpóźniej. Tak więc prosta droga dochodziła do „ronda” widocznego na przedmiotowym zdjęciu. „Rondo” takie, służące do wygodnego zawracania powozów, miała każda szanująca się rezydencja szlachecka. Znajdowało się ono według mnie w środku trójkąta tworzonego przez dwór i dwie oficyny. Dwór był zwrócony frontem w kierunku bocznych ścian oficyn. Stał w miejscu wyglądającym dziś na rozkopane (duże doły ręką ludzką uczynione), pomiędzy ścieżką parkową w kierunku muszli koncertowej (dawną główną drogą dworską), a dróżką asfaltową poniżej skarpy (ul. Wierzbowa). Z tyłu mógł mieć dodatkowe drzwi ze ścieżką prowadzącą do furtki w ogrodzeniu parku. Na możliwość istnienia takiej furtki wskazują stare schody u podnóża skarpy. Wydaje mi się także, że wejście do tzw. bunkra w parku, o ile bunkier ten nie został zbudowany w czasie pierwszej lub drugiej wojny światowej, było faktycznie wejściem do piwnic znajdujących się pod budynkiem dworu.

Bliższe informacje o zamku mysłowickim znajdują się być może w dokumentach posiadanych przez Tiele-Wincklerów [specjalnie piszę: "Tiele-Winckler" zamiast "Thiele-Winckler", ponieważ dr Podrucki zwrócił mi uwagę, że obecna w części publikacji pisownia "Thiele" jest błędna - przyp. aut.].

O odnalezieniu zdjęcia oraz poczynionych w związku z tym ustaleniach poinformowałem również biuro Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Katowicach, który sprawuje pieczę nad kartami ewidencyjnymi zabytków, w tym nad kartą „Zespołu zamkowego” przy ul. Bytomskiej w Mysłowicach.

Pozostaje jeszcze postawić dość logiczne pytanie. Jak to się stało, że zamek mysłowicki, istniejący według fotografii co najmniej do wybuchu pierwszej wojny światowej, nie pozostawił śladu w pamięci ludzkiej? Dlaczego mysłowiczanie „zameczkiem” nazywają budynek, który konserwator zabytków nazywa oficyną dworską? Czy w 1945 r. nastąpiło jakieś duże wysiedlenie ludności z Mysłowic, że razem z nią odeszła wiedza, tradycja i legenda tej ziemi? Przecież to nie Dolny Śląsk, gdzie rzeczywiście została przerwana ciągłość osadnicza (skąd zostali całkowicie wysiedleni śląscy Niemcy, czyli zgermanizowani słowiańscy Ślężanie). Może coś na temat dworu wiedziała Maria Kuderowa pochodząca ze średniowiecznego mysłowickiego rodu mieszczańskiego? Tego się już nie dowiemy, ponieważ nie żyje od 1998 r.

Już po zakończeniu pisania niniejszego artykułu pan Karol Wieniawski ze stowarzyszenia Mysłowicki Detektyw Historyczny pokazał mi w sieci fragment archiwalnej mapy (autor i data w trakcie weryfikacji) z uwidocznieniem zabudowań dworskich w Parku Zamkowym. Zaznaczył na nim czerwonym kółkiem trzeci, nikomu nie znany budynek. Ten nieznany budynek, czyli być może nasz zaginiony dwór, znajdował się po lewej stronie bramy. Był także w jednakowej odległości od obydwu oficyn i zwrócony frontem stronę ich boków. Ciekawe w tym jest to, że lokalizacja pana Wieniawskiego jest lustrzanym odbiciem mojej. Która jest słuszna – nie rozstrzygam. Jednak chcę zauważyć, że robotnicy, którzy niedawno (2013 r.) rewitalizowali Park Zamkowy, nie znaleźli w rejonie czerwonego kółka żadnych podejrzanych fundamentów. W każdym razie nic mi o tym nie wiadomo. Znalezienie zaś fundamentów w mojej lokalizacji jest również mało prawdopodobne. Są tam bowiem doły, które nasuwają mi myśl, że mieszkańcy Mysłowic w bliżej nieokreślonym czasie wybierali z nich cegły na „pilniejsze” potrzeby budowlane.

Po kilku godzinach od pojawienia się mapy w grupie Mysłowickiego Detektywa Historycznego, w innej grupie facebookowej Mysłowice ocalić od zapomnienia pan Bogusław Polak udostępnił fragment książki dr. Lustiga w przekładzie Macieja Tylca, opisujący zespół zamkowy w 1866 r.

Dr Lustig pisze w tym fragmencie: „Najpiękniejszym punktem starego miasta jest zamek, znajdujący się niemal na końcu, na wzniesieniu po prawej stronie ul. Bytomskiej. Jest to mały budynek parterowy z dwoma jeszcze mniejszymi budynkami dla służby i kuchni po bokach. Służył wcześniejszym panom majoratu, którzy zwykle mieszkali w Krakowie, właściwie tylko jako kwatera noclegowa. Również obecny właściciel używa go tylko do tych celów, podczas swego czasowego pobytu w Mysłowicach. Przy ulicy stoją jeszcze niektóre z wcześniejszych drewnianych budynków gospodarczych i dla urzędników, z których te położone bliżej miasta są coraz to burzone. Ustąpiły one miejsca pięknemu, ogrodzonemu ozdobnym płotem z krat założeniu, do którego włączony jest również ogród znajdujący się za zamkiem. Całość tworzy nadzwyczaj obiecujący park, pośrodku którego wznosi się utrzymany w czystości zameczek. Po stronie północnej podnóże płaskowyżu, na którym znajduje się zamek wraz z otoczeniem omywane jest przez wody Stawu Hutniczego [Hüttenteich], ponad którym rozkoszować można się, zwłaszcza w nocy, pięknym widokiem Huty Zofii [Sophienhütte] rozświetlonej jej odbijającymi się w toni stawu ogniami. Historia nie daje prawie żadnych informacji o zamku, prawdopodobnie wcześniej zbudowany był z drewna, a obecna budowla murowana wykonana została przez Felicjana Mieroszewskiego. Między zamkiem, miastem a Przemszą znajduje się wolny plac, powierzchni około morga, który tak jak i wspomniany park zamkowy na polecenie obecnego właściciela władztwa mysłowickiego, von Thiele-Winklera, obsadzony został dzikimi drzewami i w ciągu kilku lat będzie ładnym laskiem. To miejsce, gdzie wcześniej stał młyn zamkowy”.

Autor jako naoczny świadek lokalizuje zamek między dwoma oficynami, z których jedna była domem dla służby, a druga kuchnią. Znamy je dziś jako „zameczek” i „sanepid”. Jest to trzeci, po mojej wcześniejszej pozaźródłowej intuicji oraz mapie wklejonej przez pana Wieniawskiego, dowód na to, że zamek był niejako pośrodku oficyn i w jednakowej odległości od każdej z nich. Dowód to niezaprzeczalnie najważniejszy, bo pochodzący od burmistrza Mysłowic z drugiej połowy XIX w. Jednocześnie dr Lustig pisze, że za zamkiem znajdował się ogród. Gdyby dwór stał po prawej stronie bramy, tak jak założyłem dzień wcześniej (tzn. po prawej stronie ścieżki od bramy w kierunku muszli koncertowej), to ogród na jego tyłach by się nie zmieścił. Tam zaraz jest skarpa i ul. Wierzbowa. Opis Lustiga współgra za to z mapą wklejoną przez pana Wieniawskiego. Według tej mapy za zamkiem jest sporo miejsca na ogród.

Nie pozostaje mi nic innego, jak zmienić hipotezę lokalizacji i założyć (również przy poziomie ufności 99,9% jak w przypadku fotografii zamku), że zamek znajdował się na lewo od bramy. Zwrócony był frontem do ul. Wierzbowej i do boków oficyn. Jest to założenie takie samo jak w pałacach skrzydłowych, z tym, że tu skrzydła, czyli oficyny, nie są fizycznie połączone z budynkiem głównym. Tworzą jednak odpowiednią figurę geometryczną dla założeń rezydencjonalnych. Mapa wklejona przez pana Wieniawskiego na Facebooku jest prawdopodobnie mapą katastralną Mysłowic z około 1879 r., ponieważ podobna i tak właśnie opisana mapa znajduję się w karcie ewidencyjnej zabytku „Zespół zamkowy”. Mapie katastralnej możemy wierzyć, gdyż musi ona dokładnie pokazywać granice działek ewidencyjnych gruntowych dla celów podatkowych. Zamek opisywany przez dr. Lustiga znajdował się więc dokładnie tam, gdzie na rzeczonej mapie widnieje środkowy budynek układu geometrycznego (ten zakreślony na czerwono przez pana Wieniawskiego). Natomiast tajemnicze schodki przy ul. Wierzbowej to zapewne pozostałość po furcie prowadzącej do frontu zamku (a nie na tyły, jak wcześniej sądziłem).

Od dziś wojewódzki konserwator zabytków nie musi się już martwić – wiemy to, czego przez tyle lat nie wiedziano. Wiemy zarówno jak wyglądał zamek, jak i gdzie dokładnie stał. Dzięki internetowi i pasji – w ciągu kilku zaledwie dni – nasza wiedza o Mysłowicach powiększyła się w sposób imponujący.

Teraz więc idąc spacerem przez Park Zamkowy od Starego Miasta na Piasek, znaną wszystkim skośną alejką/skrótem, możemy kilka kroków po minięciu starego „sanepidu” (po naszej prawej) i fundamentów „zameczku” (po naszej lewej) zatrzymać się na chwilę i pomyśleć: „Jestem tu, gdzie mieszkali od średniowiecza wszyscy właściciele Mysłowic, gdzie myśleli nad powiększeniem majątku, podpisywali dokumenty, jedli, spali, pili wino, gdzie rodziły im się dzieci i skąd wyruszali w ostatnią drogę do krypt pod kościołem mariackim”. Kto zaś by chciał iść tak, jak się chodziło za „panów mysłowickich”, ten niech wchodzi do parku przez bramę zamkową przy ul. Bytomskiej lub przez furtę („tajemnicze schodki”) przy ul. Wierzbowej i zmierza wprost do drzwi widzianego oczyma wyobraźni dworu. Jednak kilka-kilkanaście metrów przed drzwiami niech skręci w prawo lub w lewo i idzie po łuku. Musi bowiem pamiętać, że przed wejściem jest rondo dla powozów, dlatego nie wypada iść przez wysepkę.

Ostatnio pan Bogusław Polak udostępnił w sieci fragmenty dwóch planów miasta Mysłowice – z 1859 i 1911 r. Na pierwszym planie zamek stoi sobie spokojnie wraz z sąsiednimi oficynami, natomiast na drugim oficyny stoją co prawda tam, gdzie stały, ale z zamku zostało tylko jakieś małe kółeczko z wypustką. Plan z 1911 r. pozwala nam zatem uściślić czas wyburzenia zamku. Zgodnie z informacją Tiele-Wincklerów przekazaną przez dr. Podruckiego zdjęcie zamku pochodzi z początku XX w., czyli dajmy na to z lat 1900-1905. Biorąc zaś pod uwagę znany skądinąd fakt, że pomiary geodezyjne do map są robione rok-trzy lata wcześniej niż same mapy, to możemy przyjąć, że zamek mysłowicki został wyburzony gdzieś między rokiem 1905 a 1910.

Plan z 1911 r. zainteresował mnie także z tego powodu, że potwierdza istnienie przed zamkiem ronda do zawracania powozów – ronda, które wypatrzyłem na zdjęciu będącym przedmiotem niniejszego artykułu. Zagadką pozostaje kółeczko z wypustką w miejscu, gdzie wcześniej stał murowany dwór. Pan Polak zasugerował, że może to być fontanna, jako modny element ówczesnych parków.

Reasumując: znamy wygląd dworu (zamku) murowanego, a ewentualne odnalezienie kolejnych archiwalnych fotografii lub opisów może jedynie ten wygląd uściślić. Znamy także miejsce, w którym tenże dwór stał. Jestem przekonany o tym, że badania archeologiczne Parku Zamkowego, o ile kiedykolwiek się odbędą, potwierdzą ustaloną w tym artykule lokalizację poprzez odnalezienie zachowanych resztek fundamentów lub ich negatywów.

Potrzeba badań archeologicznych w rejonie hipotetycznej osady przeldokacyjnej, tzn. w rejonie kościoła św. Krzyża i Parku Zamkowego, była zgłaszana wielokrotnie w publikacjach od lat 60. XX w. Z doniesień prasowych nie wynika niestety, aby rewitalizacja parku w 2013 r. była objęta wykopaliskami ratunkowymi lub choćby podstawowym nadzorem archeologicznym. Pozostaje mieć nadzieję na lepszą przyszłość dla mysłowickiej archeologii.

Nadesłano przez: Remigiusz Garbiec, http://remigiushistoricus.blogspot.com/




Komentarze