W przeszłość z Bernardem Krawczykiem

FOT. ARCHIWUM BERNARDA KRAWCZYKA

23 maja w Muzeum Miasta Mysłowice o godz. 17 miał miejsce premierowy pokaz filmu dokumentalnego o Bernardzie Krawczyku. To ósmy film przygotowany przez mysłowickie muzeum i zarazem pierwszy film biograficzny.

Mimo że Bernard Krawczyk od 60 lat nie mieszka w Mysłowicach i z Mysłowic nie pochodzi, to dla promocji miasta zrobił bardzo dużo. W lutym 2010 r. rada miasta nadała Bernardowi Krawczykowi tytuł Honorowego Obywatela Miasta Mysłowice. Teraz aktora Teatru Śląskiego postanowiło uhonorować mysłowickie muzeum, przygotowując film o jego życiu.

Kilka miesięcy temu Marek Blaut z Muzeum Miasta Mysłowice podjął się próby stworzenia filmu biograficznego o wybitnym śląskim aktorze. – Łącznie zdjęcia trwały cztery dni. Głównego nagrania dokonaliśmy w garderobie teatralnej, ale Bernard Krawczyk w filmie oprowadza też po związanych z nim miejscach w Mysłowicach i Katowicach. Otrzymałem mnóstwo materiałów. Bez archiwów pana Bernarda ten film byłby niewykonalny lub po prostu strasznie nudny – mówi pomysłodawca i twórca filmu Marek Blaut.

Półgodzinny obraz to przede wszystkim opowieść samego Bernarda Krawczyka o jego dzieciństwie i początkach kariery, ale także o burzliwych czasach, w których przyszło mu dorastać. Aktor opowiada m.in. o tym, jak z początkiem II wojny światowej opuścił Blachówkę i znalazł się na mysłowickim Piasku. – Wiem, co to jest strach, bieda, nędza. Wychowywała mnie ulica – mówi w filmie Krawczyk. Wspomina kamratów z podwórka. Mówi o ojcu pracującym w straży granicznej, jego zesłaniu do pracy w Niemczech i sympatyzowaniu z komunizmem, które skończyło się, kiedy wjeżdżający na Śląsk żołnierze radzieccy zabrali ojcu Krawczyka zegarek.

Wątek rodzinny w filmie jest bardzo istotny, ale aktor wiele miejsca poświęca także innym osobom. Wśród wielu, którzy mieli wpływ na jego rozwój artystyczny, szczególne miejsce przeznacza dla Gustawa Holoubka. Wymienia też ważne dla siebie miejsca, jak I Liceum Ogólnokształcące w Mysłowicach, które w dużym stopniu ukształtowało go do roli aktora.

Krawczyk podejmuje też temat śląskości i polskości. – Dziadowie walczyli, żeby być w Polsce, co nie znaczy, że musimy rezygnować z tradycji śląskiej – mówi zaznaczając, że sam kultywuje gwarę i tradycję śląską. Nie ukrywa też, że w komunizmie nie wszystko było złe. Przypomina, że swój awans społeczny zawdzięcza komunizmowi, a i teatry wtedy nie miały problemów finansowych, z którymi borykają się dziś.

– Ośmielił się mówić wiele rzeczy, ale te słowa są efektem głębokiego przemyślenia, mądrości życiowej i odporności na trendy. W tych wypowiedziach jest mnóstwo pamięci i wdzięczność w stosunku do innych. Nie poucza, nie mądrzy, nie wywyższa się i reprezentuje rzecz bardzo rzadką – życzliwość w stosunku do ludzi. Mnie zaimponował otwartością i szczerością – mówi Marek Blaut.

Projekcji towarzyszyło otwarcie wystawy fotogramów z archiwum aktora oraz minirecital piosenek w interpretacji Bernarda Krawczyka. Możliwe było także zakupienie filmu.





Komentarze