Ołomuniec ze śląskimi śladami

fot. Mirella Dąbek

22 września w ramach cyklu „Historia Śląska widziana inaczej” kilkudziesięcioosobowa grupa mysłowiczan wybrała się do stolicy czeskich Moraw, Ołomuńca. Okazuje się bowiem, że w tym jednym z najważniejszych ośrodków administracyjnych, przemysłowych i akademickich naszych południowych sąsiadów można znaleźć ślady śląskiej historii.

Otóż w katedrze św. Wacława znajduje się grobowiec św. Jana Sarkandra, który urodził się w 1576 r. na Śląsku Cieszyńskim. Kiedy miał trzynaście lat, rodzina, po śmierci ojca, przeniosła się do Přiboru na Morawach, gdzie uczęszczał do szkoły katolickiej. Studiował w Pradze i w Grazu. W 1606 r. ożenił się z luteranką Anną Plachetską, która zmarła rok później. Jan Sarkander powrócił na przerwane studia. W 1609 r. przyjął święcenia kapłańskie. W 1616 r. został proboszczem w parafii św. Anny w Holeszowie. Po wybuchu wojny trzydziestoletniej (1618-1648) wyjechał do Polski. Przebywał m.in. w Częstochowie, z której przywiózł kopię cudownego obrazu Matki Bożej. Obecnie znajduje się ona w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Uničowie. Po powrocie uchronił Holeszów przed atakiem lisowczyków, polskiego wojska najemnego, które w 1619 r. zostało oddane przez króla Zygmunta III Wazę do dyspozycji cesarza Ferdynanda II Habsburga. Protestanci oskarżyli go, mimo że to on uratował miasto przed złupieniem, za sprowadzenie polskich wojsk na Morawy i zdradę stanu. Zmarł po czterech dniach okrutnych tortur. Został beatyfikowany w 1860 r. Obecnie jego ciało spoczywa w złocistej trumience przy bocznym ołtarzu katerdy św. Wacława w Ołomuńcu. Św. Jan Paweł II kanonizował go w 1995 r. To nie jedyne miejsca kultu św. Jana Sarkandra w Ołomuńcu. Nad piwnicą więzienną, w której poniósł śmierć, znajduje się kaplica jego imienia, a szczególnym eksponatem jest „koło-skrzypiec”, jedno z narzędzi tortur.

Rzeźba św. Jana Sarkandra znajduje się również na jednym z symboli Ołomuńca, kolumnie Trójcy Przenajświętszej, która w 2000 r. została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jej budowa trwała aż trzydzieści osiem lat (1716-1754), a udało się ją dokończyć dopiero piątemu budowniczemu. Została wzniesiona na Górnym Rynku jako dziękczynienie za zwalczenie epidemii. Rzeźbę św. Jana Sarkandra umieszczono na kolumnie jeszcze zanim został ogłoszony błogosławionym. Na piętrze środkowym znajdują się postacie św. Cyryla i św. Metodego, którzy chrystianizowali ziemie śląskie w IX w. – Nasza część Europy zawdzięcza im ewangelizację i zakorzenienie się religii. Ci dwaj bracia stworzyli zręby języków słowiańskich. Chcąc bowiem szerzyć Słowo Boże, musieli jakoś docierać do ludności. Św. Cyryl przełożył Biblię na język starocerkiewnosłowiański i od niego wzięła się nazwa alfabetu, który jest zwany cyrylicą. Św. Jan Paweł II ogłosił braci patronami Europy. Św. Cyryl na chrzcie otrzymał imię Konstanty, urodził się w Salonikach. W Konstantynopolu prowadził wykłady z filozofii i był bibliotekarzem. Dołączył do swojego brata, Metodego, który prowadził już życie zakonne. Metody przyjął na chrzcie imię Michał. Posiadał wykształcenie prawnicze. Cesarz powierzał braciom trudne misje dyplomatyczne, wymagające znajomości wielu języków – przybliżył uczestnikom wycieczki postacie św. Cyryla i św. Metodego Bogusław Żogała, który w sobotni dzień wcielił się w rolę przewodnika.

Mysłowiczanie odwiedzili także kościół Marii Panny Śnieżnej, który był miejscem, gdzie spoczął św. Jan Sarkander tuż po swojej męczeńskiej śmierci. Autorem projektu tej barokowej świątyni jest Michael Josef Klein z Nysy.

Ciekawostką jest również, że trzy górnośląskie miejscowości, Prudnik, Głubczyce i Kietrz, należały do diecezji ołomunieckiej. Prudnik trafił do diecezji wrocławskiej w XVII w. Natomiast Głubczyce i Kietrz, które po trzech wojnach śląskich (1740-1763) znalazły się po stronie pruskiej, aż do 1972 r. podlegały archidiecezji ołomunieckiej.

Po doznaniach duchowych nie zabrakło czegoś dla ciała. Wielu z uczestników wycieczki skusiło się na ołomunieckie twarożki, znane w tej części Czech od XVI w. W ciągu kilku stuleci przeszły drogę od wiejskich do cesarskich stołów.

Wycieczka do Ołomuńca była jednym z ostatnich punktów w tegorocznym programie cyklu „Historia Śląska widziana inaczej”. Jak zapowiedziała jego inicjatorka i organizatorka red. Stanisława Warmbrand, wyjazdy powrócą wiosną. Natomiast do tego czasu mysłowiczanie będą mogli uczestniczyć w prelekcjach na temat śląskiej historii. Już w listopadzie w Muzeum Miasta Katowice odbędzie się wykład o katowickim artyście Hansie Bellmerze.

Nadesłano: Mirella Dąbek




Komentarze